ALE JAJA!

Kwiecień 11, 2009

Miała być Super Sesja Świąteczna z moimi psiółami i święconką, ale wszystko zepsuła pogoda. Nie no, deszcz w Wielką Sobotę? Psióła Nr 1 podśmiewała się ze mnie, że mży, a ja w sandałach. Pomimo wszystko korciło mnie, żeby coś tu dodać, więc wklejam zdjęcia z Drugiej Eksperymentalnej Sesji Domowej (tym razem przeniosłam się do swojego pokoju). Obcasy widać tu trochę lepiej, ale chyba dalej  niedokładnie, ale za to chciałam Wam pokazać jeden ze skarbów z maminej szafy, mianowicie prawdziwie wintydżową, bo ponad dwudziestoletnią jedwabną sukienkę z Mody Polskiej. Strasznie takie lubię! W każdym razie, życzę Wam wszystkim wesołych szafiarskich świąt!;D

English: All my friends came home for Easter and we had a Huge Easter Photosession planned, but the weather spoiled everything! It’s raining, and so I had to do another home photoshoot;) the dress I’m wearing belongs to my mum and is over twenty years old, and I love it to pieces! Anyway, Happy Easter to you all!



Necklace detail

Sukienka – Moda Polska:)
Butki – Venezia
Wisiorki – Ji Ji Kiki

RASOWY VINTAGE

Kwiecień 4, 2009

Po tym tytule chyba spodziewałyście się czegoś innego! Otóż rasowy vintage w tym poście reprezentuje nic innego, jak dwudziestoparoletni Volkswagen Bus mojego tatusia – tym razem to on posłużył mi za dobrą fotograficzną wróżkę. Tzn. tato, nie bus :)) ciuchy za to nie są ani trochę vintage, wszystko nowe (z wyjątkiem spódniczki z Topshopu, ale to w sumie też żaden vintage, tyle że z Ebaya), a tak naprawdę w tym poście chodzi o to, że chciałam się pochwalić swoimi nowymi, niebotycznie (jak na mnie) wysokimi butkami, które są zaskakująco wygodne! Ok, „wygodne” to może za dużo, ale udało mi się już w nich wytrzymać cały jeden wieczór bez większych konsekwencji!! Być może nie rozumiecie mojej ekscytacji: mam BARDZO wrażliwe stopy i do tej pory unikałam obcasów jak ognia…

English: If you’re wondering at the post title, obviously the clothes I’m wearing today aren’t the teensiest bit vintage at all, the title is all about the car! It’s a 20 year old Volkswagen Bus which belongs to my dad, who took pains to get a good photo of me today:) I’m very excited about the shoes I’m wearing, they’re the first pair of really high heels I bought for everyday use and are, suprisingly, quite comfortable! Up till now I did my best to avoid high heels because my feet are extremely sensitive, and I’m really happy I found a pair I can walk in, because I was so envious of all the girls who have no problem with going around in high heeled shoes and look so fab!;)



Tunikosukienka – Pull & Bear
Spódniczka – Topshop (Ebay)
Rajstopy – Gatta
Buty – Venezia
Apaszka – szkoda, że nie zrobiłam zbliżenia, to jest ręcznie haftowane cudo, które pewni Portugalczycy przywieźli mojej mamie prosto z Madery:)

Właściwie to nie powinnam się nudzić, tylko porządnie ćwiczyć na skrzypcach, ale… ;) miałam wynaleźć jakiś dobry sposób na zdjęcia w domu, i postanowiłam się zainspirować TYMI zdjęciami z Sea Of Shoes. W związku z czym wyposażenie mojego pseudostudia fotograficznego uległo rozszerzeniu o parawan, fotel, kilka poduszek i tkaninę, która normalnie zastępuje mi drzwi do sypialni. Domowe zdjęcia mają jedną dobrą stronę, mianowicie – nie muszę się sugerować pogodą (ani wygodą;p) w kwestii doboru butów! 

Od dawna marzyła mi się bluzeczka trącąca klimatami vintage, najlepiej z okrągłym kołnierzykiem, takim „peter pan collar”. Przeczesywałam różne allegra i ebaye, ale żadna z widzianych tam bluzek nie rzuciła mną o ścianę… aż w końcu znalazłam tę, w przyjemnym kolorze, w odjazdowe kropeczki i z moim upragnionym okrągłym kołnierzykiem, i to w sklepie, do którego wchodzę chyba raz na rok – w Greenpoincie! Natomiast spódnicę znalazłam zeszłego sierpnia w H&M, kupiłam, ale nie nosiłam dobrych parę miesięcy, bo nie wiedziałam, z czym. Aż tu pewnego razu wchodzę sobie ja do Only Shallow i widzę MOJĄ SPÓDNICĘ! Wkurzyłam się i stwierdziłam, że czas odkurzyć tę kieckę:)

English: My studio equipment is growing! Inspired by THESE photos from Sea Of Shoes. I’m wearing a skirt from H&M, a blouse from Greenpoint (it has a lovely peter pan collar, I was looking for such a blouse for ages!), Topshop tights and high heels from Venezia. I don’t wear these shoes often though, I usually save them for big occasions ;D


Bluzeczka – Greenpoint
Spódnica – H&M (ma nawet kieszenie :D)
Rajstopy – Topshop
Butki – Venezia
Bransoletki – Solar (ukradłam mamie)

ANIOŁEK Z CIEPŁĄ DUPKĄ

Marzec 27, 2009

Znalazłam sposób na noszenie krótkich spódniczek w zimie! Szkoda tylko, że tak późno;p otóż na wyprzedażach w Benettonie (swoją drogą, czy to możliwe, żeby wyprzedaż trwała tak długo? teraz mają tam -80%) wynalazłam megawąskie spodnie z zabawnej mieszanki wełny, jedwabiu i jakichś sztuczności, które świetnie się sprawdzają w roli legginsów, tylko są o wiele cieplejsze! Niestety nie są zbyt fotogeniczne (musicie mi uwierzyć na słowo, że na żywo prezentują się bardzo ładnie), a zresztą dzisiejsze zdjęcia to jeszcze większa amatorka niż zwykle:)) (ze względu na to, że moja niezawodna foto-mama będzie przez jakiś czas uziemiona w domu, chyba będę musiała opracować jakąś dobrą metodę na domowe zdjęcia… anyway, może przynajmniej moje improwizowane studio fotograficzne, w którym wyposażenie stanowiły dwa prześcieradła, wywoła uśmiech na Waszych twarzach xD)

English: I finally found a good way to wear short skirts in cold weather! Meaning: I found this x-tra warm pair of x-tra skinny trousers on sale in Benetton (don’t those sales last suspiciously long? now they’re selling off things for -80%…)  I’m sorry for the not-so-good pic quality, unfortunately I’m going to have to take photos inside my flat for a while because of a couple of various reasons! I only hope that my improvised studio (equipment consisting of two white linen sheets) will bring a smile upon your face ;D

Sweterek – Terranova (ma bufki na ramionach, tylko nie za bardzo to tu widać)
Spódnica – Zara
Spodnio-legginsy – Benetton (sale)
Butki – Ecco (oczywiście dzisiaj z domu wyjdę raczej w martensach…)

WIELKI POST ;)

Marzec 21, 2009

Jako katolicki kraj mamy jeden Wielki Post,  a ja o innym wielkim poście, mianowicie o moim! Z tego względu, że raz – będą zdjęcia, a dwa – zostałam otagowana i chciałam to też w tej notce uwzględnić. Mam nadzieję, że nie przerażą Was rozmiary wpisu:) …którego główną bohaterką jest spódniczka z angielskiego ebaya! Chyba nie widać tego dokładnie, ale u góry obszyta jest cekinami (hehe), a spodnia warstwa materiału to coś jakby tiul. A wszystko to dzięki Asi z Szafy Godżilli, która w końcu skutecznie zdopingowała mnie do zakupów przez internet:) (tak jest – to jest pierwszy mój ciuch kupiony na ebayu! yay!)

English: The skirt I’m wearing in the photos was bought on Ebay and it’s the first time I’ve bought anything there! Yay for Ebay! Also I’ve been tagged by lovely Ariella from Pearls In Your Hair so just scroll down for the tag! (It’s going to be a very long post with the pics and the tag so I’m keeping the description short here…)



Nie padało, z tą parasolką to ściema:) ale miało być widać kropeczki…
Kontrowersyjne wdzianko obszyte futrem – Sisley (sale)
Spódniczka – Topshop (Ebay)
Buciory – Dr. Martens
Chusta – po babci (fantastyczna wełna)
Rajstopy – kombinacja czarnych ażurowych (Gatta) i „morskich” (Vero Moda), myślałam, że będzie bardziej rzucać się w oczy ;)

A teraz się zabawimy… :D And now for the tag!:)

The rules are:
1. Respond and rework: answer the questions on your blog, replace one question that you dislike with a question of your own invention, add one more question of your own.
2. Tag eight other un-tagged people.

Czyli, zasady:
1. Odpowiadamy na pytania na swoim blogu, podmieniamy pytanie, które nam się nie podoba, na swoje własne (trzeba jakieś wymyślić), i dodajemy jeszcze jedno wymyślone przez siebie pytanie.
2. „Tagujemy” osiem nietagniętych osób.

What is your current obsession?/Na punkcie czego masz ostatnio bzika?
I’m not exactly obsessed with anything… but I’m gagging for spring! / Właściwie to na punkcie niczego, ale nie mogę się doczekać wiosny…

What are you wearing today?
/ Co masz dzisiaj na sobie?
Same as in pics: black sweater & Topshop skirt, but I’m going to change, I wear older and uglier clothes around my house:) / Wyglądam tak, jak na zdjęciach, ale zaraz się przebiorę w ‚domowe’ ciuszki.

Do you nap a lot?/Czy lubisz ucinać sobie drzemki?
I do, I love sleeping! / Tak, kooocham spać… niestety nie mam dużo czasu na to hobby:)

Why is today special? / Dlaczego dzisiejszy dzień jest wyjątkowy?
Because everyday is! :D / właściwie to każdy dzień jest wyjątkowy:D

What would you like to learn to do?  / Czego chciałabyś się nauczyć?
To organise my work properly… / dobrze organizować sobie pracę!

What’s for dinner today? / Co masz dzisiaj na obiad?:)
Fish soup! / Zupę rybną:D

What’s the last thing you bought? / Jaką rzecz ostatnio kupiłaś?
Today I almost bought a painting in an art gallery, does that count? If not, it will be a ticket home yesterday:) / Dzisiaj prawie że kupiłam obraz (oczywiście wespół w zespół z mamą), a jeśli to się nie liczy, to chyba – wczoraj – bilet na autobus do domu:)

What are you listening to right now? / Czego teraz słuchasz?
Stan Getz and J.J.Johnson at the Opera House – some good old jazz! / Jazzu – album to Stan Getz i J.J.Johnson at the Opera House:)

What is your favourite weather? / Jaka jest Twoja ulubiona pogoda?
Warm, but not too warm! / Ciepło, byle nie za bardzo:)

What is on your bedside table? / Co znajduje się na Twoim nocnym stoliku?
My alarm clock, Nivea cream (I can’t manage without it), my cell and a glass of tisane:) / Budzik, krem Nivea (nie potrafię bez niego żyć), komórka i szklanka ze schłodzoną ziołową herbatką;p

What’s your style? / Jaki jest Twój styl?
Actually I have no idea! I love to mix clothes, textures and patterns a lot.  / Trudno mi powiedzieć… lubię mieszać:)

What is your most challenging goal right now? / Jakie wyzwanie Cię czeka?
There’s a lot of them… I promise I will write about that someday! / Trochę tego jest, ale na razie nie będę nic pisać, żeby nie zapeszyć:)

What do you think about the person who tagged you? / Co myślisz o osobie, która Cię otagowała?
Obviously I don’t know Ariella well, but from what I see of her blog I think she’s a very sweet and clever girl with great taste in clothes! / Myślę, że z Arielli jest śliczna, bystra dziewczyna, która wie, jak się ładnie ubrać… :D

If you could have a house totally paid for, fully furnished anywhere in the world, where would you like it to be? / Gdybyś mogła mieć dom, w całości opłacony i umeblowany, gdzie by to było?
That would absolutely be Tuscany and one of those gorgeous villas! / Na pewno Toskania i jakaś piękna, stara, toskańska willa!

Favourite vacation spot? / Gdzie najchętniej spędziłabyś wakacje?
Hmm… Lots of places, but I think I’d enjoy anything as long as I have good company. / Jest masa takich miejsc, ale tak naprawdę to wszystko mi jedno, byleby tylko towarzystwo było udane.

Name the things you cannot live without. / Rzeczy, bez których nie możesz żyć…
My violin, my bed, some good books and the aforementioned Nivea cream! / Moje skrzypce, moje łóżko, parę dobrych książek i… krem Nivea:) 

How was your childhood? / Jakie było Twoje dzieciństwo?
Now when I think of it, I recall I was very happy as a child, but we tend to forget unpleasant things, so I guess I must’ve had some ups and downs! / Swoje dzieciństwo pamiętam w tak różowych barwach, że aż mi się to wydaje niemożliwe, ale na pewno miałam też gorsze chwile… tylko o nich zapomniałam;)

What would you like to get rid of? / Czego chciałabyś się pozbyć?
My faults of character, namely, my disgusting laziness! / Najbardziej to chyba swojego lenistwa, które wykracza poza wszelkie dopuszczalne ramy…

If you could go anywhere in the world for the next hour, where would you go? / Jeśli następną godzinę mogłabyś spędzić w dowolnym miejscu na świecie, gdzie by to było?
I think it would be Paris, I’d just sit on the bank of Seine and listen to people playing some jazz, look at the gorgeous architecture and relax! I had a moment like this when I was in Paris ages ago and it was like an epiphany! / Chyba znalazłabym się w Paryżu – pamiętam taki moment, kiedy byłam tam na wycieczce – siedziałam niedaleko brzegu Sekwany, koło skwerku za Notre Dame, jacyś dwaj goście grali na gitarze i na saksofonie jakiś jazz, była cudowna, słoneczna, październikowa pogoda, a ja nadziwić się nie mogłam, jaki piękny świat – chciałabym to powtórzyć;)

Which language do you want to learn? / Jakiego języka chcesz się nauczyć?
Lots! but I think I’ll have to learn German in the near future, despite the fact that I’m not a big fan if this language („Don’t mention the war”… xD;p) / Całej masy, ale wygląda na to, że będę musiała porządnie opanować niemiecki, co mi się za bardzo nie uśmiecha…

Which countries have you visited: / W jakich krajach za granica byłaś?
Not many, to be truthful! Slovakia (lots of times, anyway I used to go skiing there when I was younger), Croatia, Slovenia, France (meaning Paris), Belgium (meaning Brussels), and that would be it! I always want to travel more, but I just don’t have the time:( / Oj niewiele tego… Słowacja (często jeździłam tam na narty), Chorwacja, Słowenia, Francja (właściwie to Paryż), Belgia (właściwie to Bruksela), i to chyba wszystko! Chciałabym jeździć po świecie więcej, ale niestety nie za bardzo mam na to czas… a zresztą i tak nie jestem fanką objazdówek typu „Portugalia w tydzień”:)

What do you want to be when you grow up? / Czym/jaka chcesz być, kiedy dorośniesz?
Answer A – I want to be a professional violinist, answer B – I just want to be happy, but it isn’t the most important thing in life, is it? / A) chcę być zawodową skrzypaczką, B) chcę być po prostu szczęśliwa, ale czy to jest w życiu najważniejsze?:)

What do you think really matters in life? / Co tak naprawdę liczy się w życiu?
I have absolutely no idea! I’m just putting the question here because I’m interested in what you think! / Osobiście nie mam pojęcia, ale ciekawa jestem, co Wy myślicie!

Byłabym zapomniała o najważniejszym! No to tagam: I’m tagging Ren, Lilu, Asia, Miuska, Marissa, Mo, Balbina and Jukejka.

Ok, that’s it guys! Dotrwaliście do końca? Najwytrwalszym gratulujemy!:D

CENTRE GEORGES POMPIDOU

Marzec 15, 2009

Dzisiaj jest piękna, wiosenna pogoda (jak jeszcze raz spadnie śnieg, to chyba przeprowadzam się na równik) i rano wybrałam się z mamą na spacer w poszukiwaniu fajnego plenerku do zdjęć. Czy nam się to udało, to już same zdecydujecie;) ale w pewnym momencie natrafiłyśmy na ogromną, fascynującą konstrukcję z rur! Jak moja mama rzuciła hasło ‚prawie jak Centre Georges Pompidou’, to już zupełnie ścięło mnie z nóg:) Co do ciuchów, to w takim stroju zamierzam się dzisiaj wieczorem wybrać na koncert Nigela Kennedy’ego. Niestety mam mało eleganckich rzeczy, bo rzadko są mi potrzebne i niewiele ich kupuję – ale jak raz na jakiś czas przyjdzie co do czego i trzeba założyć coś bardziej szpaniastego niż dżinsy, to leżę i kwiczę! W związku z czym zupełnie nie wiedziałam, co założyć na tego Nigela, ale doszłam do wniosku, że ON pewnie i tak wyjdzie na scenę w glanach, więc nie ma się co przejmować:)

English: This is what I’m going to wear going to Nigel Kennedy‚s concert tonight. I don’t have a lot of occasions to dress up, so my wardrobe consists mainly of clothes meant for everyday use… and whenever there’s an event that requires a bit of dressing up, I always have a problem with what to wear! But this time I decided not to bother much, because knowing Nigel, he’ll probably walk on stage looking like a tramp, so why should I care?:) So : the jacket is from H&M, tunic – Pull and Bear, tights – Topshop, boots – Doc. Martens and clutch from a shop called Venezia, I think it’s a Polish brand (though I suppose the name doesn’t sound very Polish xD).


Zły Pies:)

Almost like Centre Georges Pompidou:)

Żakiet – H&M
Tuniko-sukienka – Pull and Bear
Rajstopy – Topshop (właściwie to są fioletowe)
Buciory – Dr. Martens
Torebeczka – Venezia (jest śliczna, ale niestety zapomniałam zrobić jej zdjęcia z bliska)

PS Co myślicie o tych rajstopach? Tak właściwie to najchętniej założyłabym do tego wszystkiego wet-looki, ale nie mam ich na składzie, a jak znam życie, to będę ostatnią osobą, która się załapie na ten trend:)

Kto nie do końca zrozumiał skojarzenie o moich czerwonych, wysokich buciorkach, że wyglądają trochę jak z zespołu pieśni i tańca Mazowsze, temu dzisiaj może się rozjaśni:)) co prawda paski na spódnicy nie są ani trochę łowickie i brakuje mi fartuszka, korali i haftowanej kamizelki etc., ale mimo wszystko i tak czułam się w tych ciuchach trochę jak w stroju ludowym! Szczególnie, kiedy zawinęłam sobie chustę na głowie:D więc dzisiaj: ja na polskich dróżkach, na tle jak najbardziej polskiej wierzby oraz równie polskiej architektury peerelowskiej!:p

English: This is a very free (and unintended) interpretation of the Polish folk dress. THIS (just click the images to enlarge!) is what I should have looked like!:) (of course there are loads of kinds of folk dress in Poland, in every region it’s different!) I’m wearing a suede jacket from Sinequanone (bought yesterday on sale! yay), a silk skirt from Zara, and I’m sure you’ve already had enough of my Tommy Hilfiger boots and the H&M scarf, but I do wear these all the time!


Me, trying to look folk:)

Zamszowy żakiet – Sinequanone (ustrzeliłam wczoraj, a jakże, na wyprzedaży!)
Spódnica – Zara (obłędna, bo jedwabna)
Buty – Tommy Hilfiger (wyprzedażowe)
Chusta – H&M

PS Polskie szafiarki opanowały Wardrobe_remix! Oto dowód (polecam powiększyć):

Polskie szafiarki opanowują Wardrobe Remix:)

ZIMA KONTRATAKUJE!

Marzec 8, 2009

Wszystkie szafiarki chyba już mają dość tej strasznej zimy, która jak na złość ciągle wraca! Dzisiejsze zdjątka pstrykane były w fatalnych warunkach atmosferycznych – wiatr, zimno, wilgotno – ale, pomyślałam sobie, co to dla nas! Niemniej jednak nie byłam w stanie całkowicie wystawić się na podmuchy wiatru i do wszystkich zdjęć ustawiałam się z założonymi rękami i zgięta w pół. (BYŁO MI ZIMNO… :)) Tym razem zrezygnowałam z mojego ulubionego obyczaju pchania na siebie wzorzystych ubrań w myśl zasady „im więcej, tym lepiej”, bo już i tak jest dość kolorowo. Balerinki to oczywiście przekłamanie na potrzeby zdjęcia! ale co miałam zrobić, kolejny raz sfotografować się w moich czerwonych buciorach?:) Plus dwie fotki bonusowe: zamek w Łańcucie zimą (a właściwie to jego kawałek) i Rycerz Mściwój! czyli tak ochrzczony przeze mnie i moją mamę posąg rezydujący sobie w pobliżu zamkowej fosy, na Dzień Kobiet specjalnie dla wszystkich pań:)

English: All the Polish fashion bloggers must be fed up with winter by now, for sure! I really can’t wait for warmer temperatures, so that my only options when taking photos aren’t 1) taking pics of the same coat for the umpteenth time or 2) literally freezing to death taking pics of clothes that I wear under the aforementioned coat. Anyroad! I’m wearing an old sweater from H&M, which I thought would be sufficient protection from cold, but it wasn’t, a skirt from Mango bought ages ago on sale, flats from Venezia, and tights from Topshop (inspiration: Ariella from Pearls in Your Hair). The two other photos are pics of the Łańcut castle and of a statue standing in the park surrounding the castle. The statue is of one really handsome knight and I’m dedicating the photo to all the lovely ladies who visit here as today is Women’s Day in Poland:)

brrr.....
Zamek w Łańcucie
Rycerz Mściwój :)

Sweter – H&M
Spódniczka  – Mango (kupiona wieki temu na wyprzedaży)
Rajstopy – Topshop (pomałpowałam po Arielli z Pearls in Your Hair)
Balerinki – Venezia

PS Cztery ‚tagnięte’ osoby zapraszam do przejrzenia poprzedniego posta:) (postu?;p)

Znowu milczałam przez tydzień, tym razem akurat musiałam wyjechać do Warszawy. Chyba w dobrym tonie jest nie lubić tego miasta? ale mi się tam mimo wszystko bardzo podoba, mieszkałam sobie na Krakowskim Przedmieściu (na dodatek za jedyne 35 złotych za nockę:D) i wróciłam bardzo zadowolona. Oczywiście zaliczyłam obowiązkową wizytę w TopShopie w Złotych Tarasach, ale niestety mój jedyny topshopowy łup to dwie pary rajstop! Niespecjalnie zrobiły na mnie wrażenie ciuchy (chciałabym się wybrać do TopShopu w Anglii, tam to pewnie dopiero jest wybór… no ale oczywiście zawsze zostaje ebay?), natomiast zakochałam się w topshopowych butach, ale większość miała niebotyczne obcasy, w których nie byłam w stanie zrobić trzech kroków! LOL:) no ale w końcu wróciłam, a tu, jak widzę, krąży nowy łańcuszek:) Dziękuję bardzo Baśce, Life Metodology i Asi za zaproszenie do zabawy, w ramach której odpowiadamy na pytania o sobie – jak trafnie zauważyła Baśka, każdy o sobie lubi mówić/pisać, więc biorę się do odpowiadania xD

1) 4 miejsca, które najczęściej odwiedzam: moja szkoła muzyczna, Filharmonia Rzeszowska (hehe), jedna mała rzeszowska galeria handlowa oraz ostatnio, o zgrozo, McDonald ;p

2) 4 osoby, które ślą mi maile regularnie: moja ciocia (forwarduje mi maile z dowcipami), dobra znajoma moja i mojej mamy, która mieszka w Australii, a tak poza tym to częściej dostaję smsy niż maile, a ponadto regularnie otrzymuję listy od pewnego pana z Anglii, co wcale nie jest tak romantyczne, jakby się zdawało ;p

3) 4 moje ulubione zapachy: zapach dopiero co wydrukowanej książki, zapach (właściwie to taki specyficzny smrodek) pewnego starego domu na wsi, gdzie spędziłam trzy pierwsze lata swojego życia, zapach przygotowywanego jedzenia dobywający się z kuchni i świadczący o tym, że moja mama przeprowadza kulinarne eksperymenty (ulubiony, bo zazwyczaj eksperymenty mamy mają pozytywny wynik), oraz – bardzo lubię wąchać frezje!

4) 4 miejsca, w których chciałabym się teraz znaleźć: właśnie wróciłam do domu i bardzo się z tego cieszę, ale jakbym mogła znowu się gdzieś zawlec na zawołanie, to byłaby to pewnie Florencja (najlepiej w pokoju z widokiem na rzekę Arno), Warszawa – Krakowskie Przedmieście (;p), jakaś piaszczysta plaża – może w Bułgarii?, i mogą być jeszcze np. ramiona ukochanego :D (którego aktualnie nie posiadam ;p)

5) 4 seriale, które oglądam: dwa moje ulubione seriale to Fawlty Towers (polski tytuł to chyba Hotel Zacisze) i Blackadder (dzięki któremu przekonałam się do Rowana Atkinsona), a oprócz tego przepadam jeszcze za paroma innymi angielskimi sitcomami i oglądam jeszcze od czasu do czasu Seks w w wielkim mieście (która szafiarka tego nie oglądała?;p)

6) 4 bloggerki, które typuję: Karolina, Fretka, Gia i Szafan. Let’s spread the love!:D

English: I’ve just come back from a few days’ trip to Warsaw and I’m spending the afternoon catching up with all the bloggers! No photos today, but I promise to upload some soon… I was also tagged in a game, which is the reason for all the things I wrote above in Polish. I’ve just realized it’s only Polish bloggers I tagged in my post, so I decided not to translate the whole thing into English… hope you’ll forgive me!;)

(PRZEPRASZAM ZA TAKĄ DŁUGĄ NOTKĘ, ZDJĘCIA SĄ TAM NIŻEJ!:p) Siostry szafiarki, zgrzeszyłam, i to ciężko! To coś czarnego i włochatego o nieokreślonym kroju, przecenione z tysiąca złotych na trzysta (kto oparłby się przecenie o siedem stów?), jest niestety w znacznej części wykonane z naturalnego futra. Mięsa prawie w ogóle nie jem, ale z zasady wegetarianką nie jestem, i tak samo mam w odniesieniu do ciuchów: nie chodzę non stop w skórach i futrach, ale np. z noszenia skórzanych butów nie zrezygnuję (choćby ze względu na komfort noszenia, moje stopy są wyjątkowo wrażliwe i mają skłonności do ociekania krwią w niedopasowanym obuwiu) i… w końcu złamałam się i kupiłam to futerko. (A teraz czekam na lincz:)

Ciuch jest po prostu piękny! Dodatkową jego zaletą jest „wywrotność”, tzn. można to wdzianko wywrócić na lewą stronę, bo od spodu jest obszyte grubą, ładnie wykończoną czarną bawełną, i wtedy futerko mamy od środka (wystaje tylko na kołnierzu). Przy tym fantastycznie grzeje. Kupując je, myślałam, że chyba będzie okropnie niepraktyczne, bo nie ma żadnego zapięcia z przodu (jedynie wąski, czarny sznureczek do związania pod szyją), ale dzisiaj, przy temperaturze zero stopni, wyszłam z domu tak, jak na zdjęciach, ubrana (pod spodem miałam sukienkę założoną na tiszert z długimi rękawami) i jedyna część ciała, która mi zmarzła, to – uszy… A na dodatek – te odlotowe nietoperzowe rękawy:D

English: I’ve committed a terrible crime – I’ve bought myself a real fur coat… There are some obvious reasons for not buying things made from animal fur, but I totally fell in love with this jacket. (Actually I’ve no idea how to call it, it’s too short for a coat, it isn’t cut like a jacket, it isn’t a cape because it has sleeves…) It’s really a beautiful thing and it’s also gorgeous to wear – so warm! not to mention the fact that it was reduced by 70% from 1000 złotych, which is like a bigggg amount of money for a piece of clothing! (at least for me :p)



Futrzane wdzianko – Sisley
Sukienka – ModernLine (podkosiłam mamie)
Chusta (eksploatowana z wszystkim, co noszę) – H&M
Szalik – jakiś mały sklepik w Poznaniu
Buty (również eksploatowane, chyba już się Wam znudziły!) – Tommy Hilfiger (sale)
Czapeczka – jakiś mały sklepik w moim mieście

PS Dziękuję w imieniu mamy za wszystkie miłe komentarze! dzisiaj chciałam ją znowu wyciągnąć do zdjęć, ale już się nie dała! :( ;p