UMIESZ LICZYĆ?… :)

Czerwiec 27, 2009

…licz na siebie! Tak jest, są w życiu każdej szafiarki chwile, kiedy musi wykazać się samodzielnością. I stąd moja dzisiejsza sesja „lustrzana”. Najpierw miało być odbicie w lustrze z aparatem w dłoni, ale ręce mi się trzęsły i obrazki wychodziły bardzo efektownie rozmazane.  No to w ruch poszedł samowyzwalacz, a ja udawałam, że uwielbiam się gimnastykować i takie zwisy to dla mnie chleb powszedni:) (btw, jestem strasznie zadowolona ze swoich nowych butów – kupowanie obuwia to dla mnie koszmar, nic mi się nie podoba, a jak już mi się spodoba, to niewygodne… dlatego nieliczne ładne i pasujące na moje stopy pary powodują u mnie stan niemalże euforyczny:))

English: Now… time to be self-sufficient! This time I had to shoot the pictures by myself (well, with a little help from the timer). Anyway, I’m awfully happy because of my newest buy, that is a pair of sandals that is nice-looking and comfortable! (I have a big problem with buying shoes, I never seem to like anything I see and when I finally find something I do like, it usually turns out to be terribly uncomfortable… )


Bluzka / blouse – Troll
Spódnica / skirt – BGN
Sandały / sandals – Zara

Reklamy

…ale jeśli tylko zaświeci słońce, to natychmiast wybiegają na spacerek z aparatem! Tym postem chyba już oficjalnie wracam do szafowania. Spódnica, którą mam na sobie, nabyta została w ramach święcenia egzaminacyjnego sukcesu. Zaszalałam i kupiłam ją w Simple – zazwyczaj tam nie chodzę, bo z moim założeniem, że nie powinnam wydawać dużo kasy na coś, co potem będzie przez większość czasu wisieć w szafie, nie mam czego szukać w tym sklepie, gdzie otaczają mnie rzędy ślicznych i cudownie uszytych sukienek, ale ani tanich, ani praktycznych – na codzień za ładnych, a od wielkiego dzwonu, jak pewnie zauważyłyście, potrzeba mi raczej długich sukien:) tym bardziej ucieszyłam się, kiedy znalazłam tę spódnicę, która na szczęście nadaje się do noszenia na codzień, więc nie złamałam swoich zasad, wydając na nią trochę więcej pieniędzy:) (w komplecie był jeszcze biały, szeroki pasek, ale oczywiście zapomniałam go założyć;p)

English: First official after-break clothes post! The skirt I’m wearing was bought as a treat to celebrate passing my exams:) the brand is a Polish one, named Simple, one I really like, as their clothes are great quality, but I’ve never bought anything there before, as their offer consists mainly of lovely dresses, most of which are really quite elegant and not meant for everyday wearing, which means a dress like this would be hanging uselessly in my closet, as I would have almost none occasion to wear it- the only kind of event that requires some serious dressing-up that I attend regularly is performance in concerts, and for that I need gowns that go down to my ankles… Gosh what a long sentence I’ve written!:)




Kurtka dżinsowa / jacket – Mango
Spódnica / skirt – Simple
Top / top (;p) – second hand
Balerinki / flats – Venezia
Kapelusz / hat – Esotiq

Ten pan odwiedził nas w parku, i był wyraźnie zafascynowany aparatem fotograficznym…
This bird came up quite close to us in the park, he didn’t have a trace of camera-shyness… xD

ptasio - gość na sesji:)

A to – powrót do dzieciństwa – od wlezienia do fontanny powstrzymał mnie tylko fakt, że mam na sobie nową, drogą kieckę;p
And this is where I used to ramble around when I was very little!

PROSZĘ UPRZEJMIE… :)

Czerwiec 21, 2009

…o wyrozumiałość!:D otóż ostatnio w moim życiu działo się wiele na gruncie, że tak to ujmę, zawodowym, a dokładnie chodzi o to, że musiałam wziąć się do roboty i zdać na studia. Studia są muzyczne, w związku z czym grałam na moich skrzypcach tak dużo, że nieomal nie przerżnęłam ich na pół (a tak na poważnie, to ze mnie jest jednak straszny leń:)), ale wysiłek włożony w ćwiczenie się opłacił, bo… dostałam się na Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina w Warszawie z pierwszą lokatą! (Wybaczcie mi, nie mogłam się powstrzymać:)) w związku z czym podejrzewam, że od października zamiast zamku w Łańcucie tłem moich zdjęć będzie Zamek Królewski, i z przyjemnością myślę o tym, że wreszcie bez problemu będę mogła wpadać na szafiarskie spotkania organizowane w Warszawie! A żeby ten post miał chociaż minimalny związek z ciuchami, wrzucam tu fotki z koncertu dyplomantów w Filharmonii Rzeszowskiej, na których można się dopatrzeć, jaką sukienkę miałam na sobie w czasie występu:)

English: I’m so sorry for being such a terrible blogger! The thing is, I’ve had quite a lot on my plate recently… I’ve been occupied with taking the entrance exams here and I had to do quite a lot of violin practice… We all know how time-consuming blogging can be, so I’d decided to give it up entirely for some time! But now, as I passed all the exams (with the top score among the violinists! yay!) I’m back on the blogging track:) the photos in today’s post are from a concert which is held annually in the Rzeszow Philharmonic Hall, and which is all about young people who graduate from local music schools and play well having a chance to perform with a professional orchestra. It was a fantastic experience! And I had a lot of fun choosing the dress:)

caiushia2
caiushia1

Przepraszam za kiepską jakość zdjęć! Sorry for bad photo quality!