Dzisiaj postanowiłam zrobić mały eksperyment. Tym razem to ja robiłam zdjęcie (oczywiście bardzo niefachowo ;p), a przed obiektywem stanęła osoba, która najczęściej pada ofiarą moich szafiarskich zapędów i jest zmuszana do robienia mi zdjęć, czyli moja mama! O ile robienie mi zdjęć idzie jej coraz lepiej (:D), to bardzo niechętnie godzi się na jakiekolwiek pozowanie i niewiele brakowało, a do zrealizowania mojego chytrego planu musiałabym użyć siły. Zresztą stąd jej lekko zdegustowana minka ;D w każdym razie, Ladies and Gentlemen, oto ona! Właściwie ciuchy na tle tego całego miszmaszu, jaki mamy w domu, chyba trochę giną, w razie czego tutaj POWIĘKSZENIE. Nie miałam serca żądać od mamy pozowania na wolnym powietrzu w tej temperaturze, taka forma krioterapii chyba nie jest jej hobby (w odróżnieniu od nas, szafiarek-masochistek). Aha, żakiet, który mama ma na sobie, to bardzo fajny czarny sztruks, na którym na dodatek są hafty, ale tego tu nie widać ;(

English: This time it’s me who takes the pictures, and my mum is the person in them! Usually she falls victim to my various cunning plans (anyone here watched Blackadder? lol) of being photographed, so for a little change I held the camera (neither she, nor I are any kind of professionals, but I’m worse than her, because she’s gotten better, as she’s had some practice on me). The photo isn’t very clear, but the weather outside is awful and I had to shoot pics indoors – sorry, guys! Anyway, actually she doesn’t know that I put this photo online, so – shhhh… :D

My Momma!

Moja mama ma na sobie:
Żakiet – Orsay
Sukienka – Modern Line (nie mam pojęcia, co to za firma, ale mamy stamtąd trzy sukienki, wszystkie bardzo fajne)
Torba – Solar
Szalik/chusta/cokolwiek – może też Solar, ale nie wiem
Kozaki – też nie wiem!
PS Ona chyba właściwie nie wie, że ją tu wsadziłam, więc jej nie mówcie… ;pp

Reklamy

LA VITA E’ BELLA!

Luty 22, 2009

Tytuł stąd, że na tych fotkach (które kiedyśtam mi pstryknięto, a wklejam je dzisiaj, żeby ten blog nie zaśniedział przez kolejny tydzień mojej nieobecności ;p) jestem ubrana jakoś tak „po włosku”, tzn biało-zielono-czerwono:) Sukienkę upolowałam na wyprzedażach, ale tych letnich – zeszłorocznych:D Na drugim zdjęciu zbliżenie na górę sukienki, która jest dość ładnie, fikuśnie wykończona. Nie przerażajcie się raną na szyi, żaden wampir mnie nie ugryzł, po prostu gram na skrzypcach i takie coś się właśnie nam, skrzypiącym, robi od ćwiczenia:)

English: These pics were taken a little while ago, but I didn’t get round to uploading them. Now, looking at them, I noticed I had been somehow „Italian” in my choice of colours:) The scary-looking mark on my neck is nothing serious, it’s what you get when you practice your violin too much!
 

Sukienka – Zara
Koszula – Promod
Buty – Tommy Hilfiger (sale)
Chusta – H&M
Rajstopy – Gatta

BĄDŹMY KREATIVNI:)

Luty 21, 2009

Strasznie mi miło, że łańcuszek Kreativ Blogger zahaczył o mnie dzięki Fretce i Karolinie. (Ale poważnie, do tej pory kaprawym oczkiem zazdrośnicy patrzyłam na te wszystkie łańcuszki okrążające blogosferę i zastanawiałam się, kiedy się też takiego doczekam!:D) No to skoro już go dostałam, to czem prędzej przekazuję dalej! Trzeba nominować co najmniej siedem blogów, ale wszyscy wybierają tylko siedem, więc ja też może zostanę przy tej liczbie, bo inaczej się rozpędzę i wypiszę tu pół szafiarkowego świata:) przy czym postaram się wybrać te blogi, do których ta zabawa jeszcze (chyba?) nie trafiła.

A więc do kogo Kreativ Blogger Award wędruje?
1. Cudak
2. Kokarda
3. Marzymska
4. Life Metodology
5. Kopciuszki
6. Riennahera
7. Honey Bunny

Oczywiście branie udziału w zabawie nie jest obowiązkiem, jeśli ktoś ma awersję do łańcuszków:) a teraz zasady:
1. Zamieszczamy logo Kreativ Blogger na swoim blogu.
2. Linkujemy osobę, która nominowała nas do nagrody.
3. Wybieramy co najmniej siedem blogów, które sami chcielibyśmy nominować.
4. Informujemy o nagrodzie w komentarzach na wybranych blogach.

Jednocześnie pragnę z przykrością poinformować Fretkę o złamaniu regulaminu w takiej postaci, w jakiej pojawił się on na jej blogu! Moje wykroczenie polega na tym, że cieszyłam się już, zanim dopełniłam pozostałych czynności;p
Poza tym niestety ominęła mnie fajna akcja wymyślona przez Harel, w ramach której wszystkie szafiarki (a przynajmniej wszystkie zorientowane szafiarki :)) prezentują dzisiaj na blogach swoje najulubieńsze i najbardziej trafione ciuchy vintage. W związku z tym, że siedzę ostatnio w pracy od rana do nocy (i to dosłownie, aż się ze mnie śmieją!), nie miałam pojęcia, że coś takiego jest na rzeczy, więc nie zdążyłam obfotografować się w swoich wintydżach… no cóż, następnym razem może się załapię:)

English: Horray, I got my first blog award! I had a really hard time deciding who to pass it on to. In the end I decided to choose some of the blogs which I really like but which also hadn’t got an award yet. The seven nominees are Cudak, Kokarda, Marzymska, Life Metodology, Kopciuszki, Riennahera and Honey Bunny.

MY SIĘ ZIMY NIE BOIMY!

Luty 16, 2009

A szczególnie, kiedy jest taka piękna! Aż się nie mogę nazachwycać. Dzisiaj w sumie noszę ciuchy, które możnaby określić hasłem ‚same old, same old’, ale pretekstem do zdjęcia są oczywiście moje nowe buty. Oprócz nich wszystko już było, z wyjątkiem spódniczki w szkocką kratę. To jak to w końcu jest z tą kratą, będzie modna czy nie?:) (ale nawet jeśli nie, to zaopatrzywszy się w tę spódniczkę i na dokładkę w płaszczyk, też w kratę, nie mam wyjścia i muszę nosić ;p)

English: Winter is back and everything’s looking SO beautiful here! I just can’t admire it enough. It’s just the perfect winter wonderland you’d be dreaming about before Christmas. So, the obvious thing to do in such lovely weather is to go for walks. And take your camera with you!:) Today I’m wearing some old stuff, together with my new boots, which finally got a proper photo, and a plaid skirt from Zara.



)

Płaszcz – Zara (sale)
Sweter – Pepe Jeans
Spódnica – Zara (zeszłoroczna)
Buty – Tommy Hilfiger (sale)
Rajstopy – Gatta?
Beret – H&M:)

PS A kiedy z moją Dyżurną Fotograf wracałyśmy ze spaceru, przyplątało nam się pod nogi to cudo…

D

…Mazowsze! Skojarzenie oczywiście z (nowymi) butami, którymi strasznie chciałam się pochwalić. Tak strasznie, że nie wytrzymałam do weekendu (kiedy mogłabym wyciągnąć kogoś na spacer i zrobić jakieś ładne zdjęcia w tak zwanym plenerze), zrobiłam im zdjęcie w łazience w moim Miejscu Pracy i wklejam, bo już nie wytrzymam! Buty w rzeczywistości mają bardziej czerwony, jadowity kolor (czy kolor może być jadowity?), ale zdjęcia wyszły niedoświetlone i musiałam je troche porozjaśniać. Więc, a’propos jakości zdjęć, w sumie wyszło na to, że rzeczywiście „zepsół”:) aha – na mojej koszulce znajduje się podobizna Kota z Cheshire z firmowym uśmiechem i napisem: „WE ARE ALL A LITTLE MAD!”

English: These Tommy Hilfiger boots are my newest sales induced acquisition:) I couldn’t wait to add a pic of them here so much that I’m posting a crappy photo taken in my workplace bathroom instead of waiting for the weekend and going for a walk with somebody who’d take some nice photos of me in open air and with normal lighting. Oh dear, what a long sentence I’ve just written! Anyway, they are really lovely (actually it’s a much stronger shade of red in reality) and very comfortable. Additional info concerning my T-shirt: this weird white thing on it is actually a drawing of Cheshire Cat, and there’s also a writing saying „WE ARE ALL A LITTLE MAD!” (Gosh, is such a number of -ings in one sentence allowed?)

)

Żakiet – H&M
Koszulka – Oysho (właściwie to chyba jest piżama…)
Spódnica – Benetton (czyli dalej moja nowo-ukochana spódnica z wyprzedaży)
Buty – Tommy Hilfiger (przecenione o 50% :p)

PS Mam nadzieję, że to przekierowanie do Flickr.com po kliknięciu na zdjęcie nie jest zbyt mylące! Jeśli ktoś chce zobaczyć powiększone zdjęcia, wystarczy po wejściu na stronkę flickra kliknąć w „All sizes” (jedna z opcji umieszczonych zaraz nad zdjęciem).

OUTFIT-MANIA

Luty 4, 2009

W związku z tym, że dodaję posta już trzeci dzień pod rząd, chyba można mnie uznać za nałogowca! Ale to tak tylko teraz, póki mam ferie i dużo czasu. Później pewnie znowu będę trochę zaniedbywać bloga… więc na razie załóżmy, że dodaję na zapas;) dzisiaj znowu wyprzedażowe łupy: sweterek i spódnica z Benettonu były przecenione o 70%, więc uznałam za stosowne się nimi zająć. Normalnie rzadko kupuję w Benettonie, bo głównym elementem wyposażenia tego sklepu w Rzeszowie są podkoszulki, które kosztują chyba ze cztery razy więcej, niż są warte… ale w końcu trafiło się ślepej kurze ziarno, jak to się mówi! Sweterek szczególnie przypadł mi do gustu, bo już od dawna poszukiwałam takiego właśnie sweterka, który by dobrze wyglądał ze spódnicami (nigdy nie wiem, co założyć do spódnicy!)

English: another part of my sales booty! The cardigan and the skirt were 70% off, from Benetton, and naturally I went straight for them. I was in desperate need of a nice cardi that would go well with skirts and this one seemed perfect!

Sweterek – Benetton
Spódnica – Benetton
Rajstopy – chyba Gatta…
Buty – Venezia
Płaszcz – Zara

PS A na koniec miniaturka zdjęcia ze spódnicą, żeby ona też miała swoje pięć minut:
Skirt Detail

IDĄC ZA CIOSEM…

Luty 3, 2009

…wklejam kolejne zdjęcie! Przedstawia ono kolejny wyprzedażowy łup, czyli dżinsy z Zary, w obłędnym zielonym kolorze, które zostały przecenione ze 160 zł na marne 40. Niestety obłędny zielony kolor chyba nie rzuca się tak bardzo w oczy ze względu na tło (a’propos tła, podniosłyście mnie na duchu… xD), do którego jakoś dopasował się kolorystycznie:)

English: another thing I managed to find at sales in Zara! The acid green pants were dirt cheap. All the rest is old or borrowed from mum.

I Loves Sales

Dżinsy – Zara
Sweter – ukradłam mamie
Chusta – H&M
Buty – jakieś stare, już były:)

Już dłuższą chwilę nie było tu niczego nowego, więc dzisiaj poubierałam się i wyciągnęłam moją Dyżurną Fotograf na spacer, ale już po pierwszym zdjęciu padł nam aparat! Niemniej jednak nie mogę się powstrzymać i wstawiam to jedno jedyne zdjęcie, które zdążyłyśmy zrobić, na niezbyt ciekawym tle, ale co ja poradzę, aż mnie palce świerzbią;), żeby tu coś wstawić. (Obiecałam sobie, że na tego bloga będę wstawiać już tylko zdjęcia, które naprawdę mi się podobają, ale już nie wytrzymam z aktualizacją!:)

English: This outfit is the result of my several sales occasioned shopping sprees. Coat from Zara was 50% off and skirt from Benetton, which you can hardly see here, sadly, was 70% off! I really wanted to take some nice shots of these things, but the battery in my camera ran down after the first photo! I was desperate to update this place a bit though, so here you are:)

I think I've had enough of winter...

Płaszczyk – Zara (przeceniony o 50% :D)
Spódnica (której prawie nie widać) – Benetton (przeceniona o 70%! :D)
Torba – Zara
Beret – H&M
Buty – mam je od strasznie dawna i nie pamiętam, gdzie kupiłam
Chustka – po babci (ślicznie utkana czarna wełna z frędzelkami na końcu :D)