JAK SIĘ NIE UBIERAĆ…

Listopad 1, 2009

Ostatnio życie zajmuje mi za dużo czasu i nie zostawia mi rzeczonego czasu na prowadzenie bloga szafiarskiego. Ponieważ pisanie zwykłych notek jest mniej czasochłonne, zaczęłam z powrotem mniej lub bardziej regularnie wrzucać coś do netu i stąd zapraszam na moją nową stronkę, kajus.pl, a ten blog chwilowo poszedł w zapomnienie… zresztą w Warszawie jest tyle dobrze ubranych dziewczyn, że trzeba się postarać, żeby się wyróżnić z tłumu, a mnie ostatnio dopadł leń :))

To rzekłszy, wrzucam tu notkę dwóch swoich nowych zdobyczy, które ostatecznie mają udowodnić, jaki to leń ze mnie się nie zrobił, mianowicie ciepłego płaszczyka i swetra, który noszę do wszystkiego siedem dni w tygodniu. I spadam, serdecznie Was ściskając :)

DSCN0215
DSCN0218
DSCN0227

Płaszcz (z kapturem!! yay) – Zara
Swetrzysko – Zara
Spodnie – Zara
(łojezu…)
Buty w góry – Alpinus (było zimno, a w domu miałam tylko adidasy – wszystkie buty wywiozłam do Warszawy :))
Arafatka – dziwny sklep na Słowacji
Kolczyki – india shop w Krakowie

CHWILA WYTCHNIENIA :D

Lipiec 30, 2009

Zupełnie już nie wiem, co dzieje się w szafiarkowym świecie, ale niniejszym czynię maleńki krok w stronę nadrabiania zaległości, wrzucając fotkę swojej nowej asosowo-wyprzedażowej zdobyczy, mianowicie sweterka… z konikami:) i znikam dalej przerzynać swoją deseczkę na pół końskim włosiem naciągniętym na patyk!

English: I’m halfway through my vacation and these photos are the result of one lazy afternoon I was lucky to have:) now, back to work…




Sweterek / cardigan – Asos (sale)
Sukienka / dress – Zara (sale, tylko zeszłoroczne ;p)
Legginsy / leggings – Marylin (albo coś w tym stylu, już nie pamiętam)
Sandały / sandals – Zara
Torebka / clutch – Mango (sale, również zeszłoroczne ;p)
Okulary / sunglasses – wzięłam od mamy, mają z piętnaście lat / a fifteen-year-old pair belonging to my mum
Kolczyki / earrings – H&M

NIECH ŻYJĄ WAKACJE!?

Lipiec 6, 2009

Niech żyje pole i las, i niebo i słońce, i wolny, swobodny czas? Niestety ja z tego wszystkiego mam tylko niebo i słońce, wakacje spędzam bowiem w mieście na kursach muzycznych, więc i wolnego czasu nie ma za dużo – po raz kolejny nie mam głowy do aktualizowania tego bloga i z przykrością oznajmiam, że będę musiała się znowu z Wami na dłużej pożegnać! Nie wykluczam dodawania postów raz na jakiś czas (dlatego proszę, nie zapominajcie o mnie całkiem!;)), ale najprawdopodobniej z regularnymi aktualizacjami powrócę dopiero w październiku. A Wy trzymajcie za mnie, proszę, kciuki, bo we wrześniu czeka mnie kolejna próba sił (skrzypcowych) w postaci międzynarodowego konkursu, brr… a więc do zobaczenia!

English: It seems I am being a Big Bad Blogger again, and – even worse – it seems I’ll have to stay that way till October! Sadly, I have way too much to do (again…) to be able to update this blog regularly. Still, I hope you won’t forget me, as I’m not saying I won’t update it at all (I think I will, but very, very seldom), and I’m going to be back with regular updates in the autumn for sure! So – goodbye for now, I’m going to miss you guys! Oh… and please keep your fingers crossed, as one of the things I’m going to be so busy with now is preparing for an international violin competition which takes place in September… (gee, I’m scared!)

A tu coś nie na temat, ale nie do końca, a sprawa jest bardzo poważna, więc wykorzystam bloga do nagłośnienia jej w kręgu szafiarek:) Oświadczenie Programu Drugiego Polskiego Radia (a dokładnie rzecz biorąc, jego screenshot z Facebooka) – po powiększoną wersję klikajcie TU.

Kultura w zagrożeniu...

UMIESZ LICZYĆ?… :)

Czerwiec 27, 2009

…licz na siebie! Tak jest, są w życiu każdej szafiarki chwile, kiedy musi wykazać się samodzielnością. I stąd moja dzisiejsza sesja „lustrzana”. Najpierw miało być odbicie w lustrze z aparatem w dłoni, ale ręce mi się trzęsły i obrazki wychodziły bardzo efektownie rozmazane.  No to w ruch poszedł samowyzwalacz, a ja udawałam, że uwielbiam się gimnastykować i takie zwisy to dla mnie chleb powszedni:) (btw, jestem strasznie zadowolona ze swoich nowych butów – kupowanie obuwia to dla mnie koszmar, nic mi się nie podoba, a jak już mi się spodoba, to niewygodne… dlatego nieliczne ładne i pasujące na moje stopy pary powodują u mnie stan niemalże euforyczny:))

English: Now… time to be self-sufficient! This time I had to shoot the pictures by myself (well, with a little help from the timer). Anyway, I’m awfully happy because of my newest buy, that is a pair of sandals that is nice-looking and comfortable! (I have a big problem with buying shoes, I never seem to like anything I see and when I finally find something I do like, it usually turns out to be terribly uncomfortable… )


Bluzka / blouse – Troll
Spódnica / skirt – BGN
Sandały / sandals – Zara

…ale jeśli tylko zaświeci słońce, to natychmiast wybiegają na spacerek z aparatem! Tym postem chyba już oficjalnie wracam do szafowania. Spódnica, którą mam na sobie, nabyta została w ramach święcenia egzaminacyjnego sukcesu. Zaszalałam i kupiłam ją w Simple – zazwyczaj tam nie chodzę, bo z moim założeniem, że nie powinnam wydawać dużo kasy na coś, co potem będzie przez większość czasu wisieć w szafie, nie mam czego szukać w tym sklepie, gdzie otaczają mnie rzędy ślicznych i cudownie uszytych sukienek, ale ani tanich, ani praktycznych - na codzień za ładnych, a od wielkiego dzwonu, jak pewnie zauważyłyście, potrzeba mi raczej długich sukien:) tym bardziej ucieszyłam się, kiedy znalazłam tę spódnicę, która na szczęście nadaje się do noszenia na codzień, więc nie złamałam swoich zasad, wydając na nią trochę więcej pieniędzy:) (w komplecie był jeszcze biały, szeroki pasek, ale oczywiście zapomniałam go założyć;p)

English: First official after-break clothes post! The skirt I’m wearing was bought as a treat to celebrate passing my exams:) the brand is a Polish one, named Simple, one I really like, as their clothes are great quality, but I’ve never bought anything there before, as their offer consists mainly of lovely dresses, most of which are really quite elegant and not meant for everyday wearing, which means a dress like this would be hanging uselessly in my closet, as I would have almost none occasion to wear it- the only kind of event that requires some serious dressing-up that I attend regularly is performance in concerts, and for that I need gowns that go down to my ankles… Gosh what a long sentence I’ve written!:)




Kurtka dżinsowa / jacket – Mango
Spódnica / skirt – Simple
Top / top (;p) – second hand
Balerinki / flats – Venezia
Kapelusz / hat - Esotiq

Ten pan odwiedził nas w parku, i był wyraźnie zafascynowany aparatem fotograficznym…
This bird came up quite close to us in the park, he didn’t have a trace of camera-shyness… xD

ptasio - gość na sesji:)

A to – powrót do dzieciństwa – od wlezienia do fontanny powstrzymał mnie tylko fakt, że mam na sobie nową, drogą kieckę;p
And this is where I used to ramble around when I was very little!

PROSZĘ UPRZEJMIE… :)

Czerwiec 21, 2009

…o wyrozumiałość!:D otóż ostatnio w moim życiu działo się wiele na gruncie, że tak to ujmę, zawodowym, a dokładnie chodzi o to, że musiałam wziąć się do roboty i zdać na studia. Studia są muzyczne, w związku z czym grałam na moich skrzypcach tak dużo, że nieomal nie przerżnęłam ich na pół (a tak na poważnie, to ze mnie jest jednak straszny leń:)), ale wysiłek włożony w ćwiczenie się opłacił, bo… dostałam się na Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina w Warszawie z pierwszą lokatą! (Wybaczcie mi, nie mogłam się powstrzymać:)) w związku z czym podejrzewam, że od października zamiast zamku w Łańcucie tłem moich zdjęć będzie Zamek Królewski, i z przyjemnością myślę o tym, że wreszcie bez problemu będę mogła wpadać na szafiarskie spotkania organizowane w Warszawie! A żeby ten post miał chociaż minimalny związek z ciuchami, wrzucam tu fotki z koncertu dyplomantów w Filharmonii Rzeszowskiej, na których można się dopatrzeć, jaką sukienkę miałam na sobie w czasie występu:)

English: I’m so sorry for being such a terrible blogger! The thing is, I’ve had quite a lot on my plate recently… I’ve been occupied with taking the entrance exams here and I had to do quite a lot of violin practice… We all know how time-consuming blogging can be, so I’d decided to give it up entirely for some time! But now, as I passed all the exams (with the top score among the violinists! yay!) I’m back on the blogging track:) the photos in today’s post are from a concert which is held annually in the Rzeszow Philharmonic Hall, and which is all about young people who graduate from local music schools and play well having a chance to perform with a professional orchestra. It was a fantastic experience! And I had a lot of fun choosing the dress:)

caiushia2
caiushia1

Przepraszam za kiepską jakość zdjęć! Sorry for bad photo quality!

Na szczęście nadesłałam Ryfce zdjęcie w terminie, ale nie byłam już na tyle zorganizowana, żeby dodać notkę na czas – podejrzewam, że wszystkie dziewczyny biorące udział w akcji już dawno wrzuciły odpowiednie foty na blogi:) Zaraz zaraz, ale o jakiej akcji, zapytacie? No dobra, ta figura retoryczna jest tu chyba niepotrzebna, bo pewnie wszyscy od dawna wiedzą, że chodzi o Szafiarską Akcję Rowerową! (Jupi! pierwsza szafiarska akcja, w której udało mi się wziąć udział :D) a na koniec dla porządku dodam, że wszystkie szafiarki na swoich rowerkach możecie podziwiać na blogu Ryfki :)

English: Today we’re doing bikes! Ryfka from Szafa Sztywniary had a brilliant idea about doing a bicycle-themed photoshoot – see for yourself here how many of us liked it:D


Żakiet – H&M
Spódniczka – Topshop (Ebay)
T-shirt – Troll (w czasach gimnazjum mój ulubiony sklep :)))
Butki – Venezia (sporym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że naprawdę da się jeździć na rowerze w wysokich obcasach!)
Torebeczka – Navaho (taki rzeszowski sklep z ciuchami „etno”)
Rower – stary, rzęrzący paralityk złożony z części przez mojego tatę – jest mój i cudowny:D

NA ZIELONEJ TRAWCE

Maj 1, 2009

Przepraszam, że tak długo mnie tu nie było! Szafowanie jednak strasznie uzależnia i przez te dwanaście dni mojej nieobecności czułam się całkiem łyso:) usprawiedliwię się i wyjaśnię powody, jak tylko dostanę dowody rzeczowe w postaci zdjęć, a póki co  wyciągnęłam znowu mamę w krzaki i obfotografowałyśmy moją pierwszą zdobycz z ASOS. Tę spódniczkę zobaczyłam kiedyś u Nothh i mi się okropnie spodobała! Od razu weszłam na stronkę Asos, obczaiłam kiecę, okazało się, że a) jest przeceniona, b) został ostatni rozmiar, i to pi razy oko mój, więc nie zastanawiałam się długo… i popełniłam szafiarski plagiat:) (ej, a może trzeba było udawać, że to szafiarska telepatia… ;p)

English: Sorry for my prolonged absence! I’m going to explain myself in the next post (actually, as soon as I have all the pictures needed), and now I wanted to show you my first ASOS buy (so you see it’s an important moment:)), which is this black mini skirt, which I actually saw sometime ago on one of our Polish fellow fashion bloggers, Nothh and immediately loved it! And when I checked it out on the ASOS website, the skirt was on sale and they had only one size – mine – left, so I guess I just had to have it:)







No, tym wysypem zdjęć trochę sobie odreagowałam :)))
Spódniczka – ASOS.com
Top – wzięłam z szafy mamy
Sweterek – Benetton (sale)
Nieśmiertelna chusta – H&M
Butki – Venezia
Torebka – Navaho (taki sklep w Rzeszowie z ciuchami etno – tylko jako rasowego sticklera dręczy mnie, czemu nie „Navajo” :))

ZIELONO MI I RADOŚNIE ;)

Kwiecień 18, 2009

Udało mi się dzisiaj wyrwać z aparatem na zewnątrz, i jestem zachwycona – tak jest dzisiaj ślicznie, słonecznie i zielono! W swoich zielonych spodniach prawie wtapiałam się w żywopłot. Zielone spodnie & reszta to zestaw awaryjny, czyli ciuszki, po które sięgam, gdy nie mam co na siebie włożyć. Moja mama, patrząc na te zdjęcia, stwierdziła, że nie wie, o co cała ta heca, bo wyglądam zupełnie normalnie:) no dobrze, niech będzie, w końcu szafiarki czasem też ubierają się jak ludzie, tak? :D

English: It’s soo lovely outside! I really feel part of nature, especially in those green pants, melting into the background:) This is an outfit I always wear when I’m desperate and have no idea what to put on – pants from Zara, bought on sale, a suede jacket from Sinequanone, and a white shirt from Promod, which I have been wearing all the time recently anyway!




Zamszowy żakiet – Sinequanone (sale)
Zielone marmurki, które chyba nie wyglądają na marmurki – Zara (sale)
Koszula – Promod
Chusta, której nigdy mi nie dość – H&M
Butki – Venezia

ZORIENTOWANA NA ORIENT :)

Kwiecień 14, 2009

Ostatnio gdzie nie wejdę, tam pieluchy i turbany!;) pomyślałam sobie, że ja też tak chcę - a więc, Ladies & Gentlemen, prezentuję moją własną pieluchę! Zakupioną jeszcze w zeszłym roku. Bluzka jeszcze starsza, ale zupełnie nienoszona – wybaczcie mi, że jest tak obciachowo wymięta, wygrzebałam ją z dna szafy! Ale koniec końców będę musiała złapać za żelazko, bo dzisiaj wieczorem w niej wychodzę:) Btw, cieszę się, że nie uznałyście tego mojego pokoju za zły pomysł, bo jak na razie nie mam okazji do wybrania się na spacer z aparatem…

English: This Orient-ed outfit is the result of my endless browsing of ashion diaries. I’ve noticed some lovely harem pants-turban-beads-and-stuff outfits on a couple of Polish sites recently and I liked them so much I immediately started thinking, where are my harem pants!? Well, I found them and here I am, pretending I can do yoga! Btw, thanks for all the nice words about my room, I’m glad you like it, because as far I’ve had no occasion to go outside with my camera, despite the weather getting better…




Bluzka – Zara
Pielucha – Promod
Kamaszki krakowiaczki – Cepelia, własność mojej mamy, mają chyba z piętnaście lat:)
Kolczyki – któryś India shop w Krakowie

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.